Klub Gimnastyki Umysłu Erudyta spotkał się ponownie 13 marca. Obecni zagłosowali w plebiscycie na najpiękniejszy wiersz wszechczasów, rozmawiali krótko na temat historii szaradziarstwa (krzyżówki jako takie zaczęły być popularne dopiero w latach dwudziestych XXw. – wcześniej prym wiodły zagadki) i wcześniejszych nazw niektórych świebodzińskich ulic:
27 lutego odbyło się kolejne z cyklicznych spotkań Klubu Gimnastyki Umysłu Erudyta. Obecni opowiadali o miejscach, które widzieli w ostatnim czasie. Omawiano też co w świebodzińskiej trawie piszczy. Czas szybko upłynął i, nim się obejrzeliśmy, trzeba było – wzmocniwszy się kawą i słodkościami – pochylić się nad krzyżówkową rozgrzewką. Erudyci szli jak burza przez mniejsze i większe krzyżówki, na pierwszy ogień biorąc się za bary z „z przymrużeniem oka”, która tego dnia obfitowała w anagramy i zabawy językowe („F&A F&A” – „parafia”, czy też „s/kikiki” – „zaStrzyKI”).
13 lutego spotkanie Klubu Gimnastyki Umysłu Erudyta zostało zdziesiątkowane przez chorobę i wyjazdy. Mimo to, obecni – jak od początku roku – dyskutowali na temat nadchodzących i planowanych wycieczek, dywagując, w jakie miejsca mogliby się udać jako Erudyci tak, by jak najwięcej osób zwiedziło miejsca dotąd nieznane. Były też czytelnicze polecajki i dyskusje na temat widzianych ostatnio filmów. Obecni nie mogli też nie wspomnieć o przemyśleniach na temat „Szopy noworocznej” – występu Kabaretu Bakalaret – tym bardziej, że aż dwoje spośród Erudytów działa w tej sekcji świebodzińskiego UTW!